Dawno, dawno temu…
Ślub jest i był na całym świecie uroczystością połączenia kobiety i mężczyzny. Powszechna zdaje się być wymiana obrączek, oczywiście kwiaty, przyjęcie weselne, muzyka, oraz welon panny młodej. Jak było kiedyś?
Potężny wszechmocny Rzym
Imperium rzymskie praktycznie od początku uznawało małżeństwo za bardzo ważną instytucję społeczną. Rzymianie w pewnym sensie podarowali nam współczesne określenie „matrymonialny”, oznaczające związek małżeński; pochodzi ono od łacińskiego słowa „matrimonialis”, które z kolei zaczerpnięte jest ze słowa „mater” czyli matka.
Rzymscy cesarze dążyli do stabilnego imperium, uważano, że harmonia w społeczeństwie podbudowuje siłę obronną kraju. Za czasów cesarza Augusta wprowadzono nawet prawo nakładające kary pieniężne na mężczyzn, którzy odkładali lub przesuwali datę swojego ślubu.
Wśród wyższych klas rzymskiego społeczeństwa zawierano małżeństwo w formie zwanej “confarreatio”, anulowanie takiego małżeństwa wymagało skomplikowanej serii religijnych rytuałów zwanych „diffareatio”. Rozwody wśród niższych klas społecznych można było przeprowadzić znacznie łatwiej, z inicjatywy jednego z małżonków.
Zazwyczaj to ojciec rodziny aranżował małżeństwo swoich dzieci wraz z ojcem innej rodziny. Rodzina przyszłego współmałżonka wybierana była z takim zamysłem, aby nowo tworzona więź między rodzinami przyniosła jak najwięcej korzyści. Jednak bez zgody obojga przyszłych małżonków, małżeństwo nie mogło dojść do skutku.
W rzeczywistości wiele małżeństw zawierano zarówno z miłości jak i dla pieniędzy, a po zaręczynach córki często zostawiały ojcom uzgodnienie kwestii przebiegu samej ceremonii.
Żadnych niewolników przed ołtarzem
Pierwszym warunkiem jaki trzeba było spełnić to upewnić się, czy między obojgiem zakochanych istnieje “conudium” czyli prawo do zawarcia małżeństwa. Zależało ono od kilku elementów: oboje nie mogli być blisko spokrewnieni, żadne z nich nie mogło być już zaręczone lub poślubione komu innemu oraz żadne nie mogło być niewolnikiem, chociaż pod pewnymi warunkami uwolnieni niewolnicy mogli zawierać małżeństwa.
Mężczyzna, który był żołnierzem, nie mógł poślubić ukochanej dopóki nie zakończyła się jego służba w legionie. Małżeństwa z obcokrajowcami były dozwolone, jednak z pewnymi zastrzeżeniami, które dotyczyły głównie wieku: panna młoda musiała mieć co najmniej dwanaście lat, natomiast pan młody trzynaście.
Jeżeli wszystkie kwestie formalne były w porządku, zabierano się za przygotowania do ślubu. Jako pierwsze organizowane było przyjęcie, aby ogłosić zaręczyny. Była to również okazja dla pana młodego do wręczenia ukochanej podarunku, zazwyczaj w postaci biżuterii.
W trakcie przygotowań do ślubu panna młoda symbolicznie ofiarowywała wszystkie swoje dziecięce zabawki na ołtarzu wzniesionym przez jej rodzinę ku czci rzymskich bogów. Czasami zdarzało się, że młodsze panny ukradkiem chowały gdzieś swoją najbardziej ukochaną zabawkę, a przyłapane na gorącym uczynku twierdziły, że po prostu się zagubiła.
Ubieranie Panny Młodej
Kobiety z rodziny przekazywały pannie młodej dobre rady i pomagały jej wyszykować się do ślubu. Suknia ślubna była zazwyczaj wykonana z białej wełny, miała prosty krój i skromny wygląd, często była zrobiona przez samą pannę młodą w oczekiwaniu na ten wielki dzień.
Mimo, że tradycyjna suknia była prosta, przewiązana była szarfą zakończoną bardzo skomplikowanym węzłem, aby drażnić pana młodego i sprawdzić jego cierpliwość podczas nocy poślubnej.
Włosy panny młodej zbierano i układano w sześć loków-pukli po trzy z każdej strony głowy, co miało naśladować uczesania noszone przez westalki (kapłanki bogini ogniska domowego Westy).
Dodatkowo panna młoda udekorowana była girlandą z kwiatów oraz pięknym pomarańczowym lub szafranowym welonem. Taki welon był bardzo istotny, oznaczał bowiem, że panna chciała wyjść za mąż przed śmiercią i nie zamierzała rozwodzić się, gdy nie będzie układało się w małżeństwie.
Pomysł welonu wziął się od kobiet zwanych Flaminica Dialis, były one żonami kapłanów nazywanych. Cieszyli się oni dużym poważaniem i aby zachować tradycyjny ład i porządek, nie mogli się rozwodzić. To właśnie oni uczestniczyli w ślubach „confarreatio” razem z naczelnym kapłanem (Pontifex Maximus).
Pan młody nie miał żadnego określonego stroju do ślubu, pilnowano jednak, aby jego wygląd był schludny, porządny i odpowiedni na taką okazję. Nie miał również osoby na kształt świadka, który stałby obok i wspierał go podczas ceremonii. Za to panna młoda miała przy sobie krewną kobietę (zazwyczaj matkę) zwaną „pronuba”, która musiała być aktualnie zamężna i wcześniej nie rozwiedziona.
Na ślub przybywali oczywiście członkowie rodziny i przyjaciele, jednak aby nadać małżeństwu moc prawną pośród uczestników musiało być co najmniej dziesięciu mężczyzn-obywateli, jako świadków.
W poszczególnych regionach ceremonie różniły się między sobą, ale wspólnym punktem było jedzenie posolonego chleba przez nowożeńców, trzymanie prawej ręki małżonka podczas wygłaszania przysięgi oraz podpisywanie ślubnego kontraktu, w którym określano między innymi wielkość posagu (zazwyczaj pieniężnej kwoty przekazanej panu młodemu przez rodzinę panny młodej) i określano jego podział w przypadku rozwodu.
Weselny korowód
Po ceremonii i zebraniu gratulacji, pan młody wraz ze swoją rodziną wychodzili jako pierwsi, aby powitać pannę młodą w jej nowym domu. Zazwyczaj Panna Młoda udawała rozpacz, że musi opuścić dom rodzinny, potem dołączała do bawiących się weselników.
Weselny orszak prowadziła pronuba, za nią podążali pozostali goście trzymając w ręku pochodnie, aby przecierać szlak dla nowożeńców. Panna młoda była prowadzona przez trzech chłopców, dwóch trzymało ją za obie ręce, zaś trzeci kroczył obok z pochodnią. W pochodzie uczestniczyli również muzycy. Małe żywnościowe podarunki były rzucane weselnikom podczas gdy korowód przechodził przez ulice miasta.
Tuż przed nowym domem panna młoda przechodziła przez tradycyjny rytuał wiązania wełny i rozlewania oleju przy wejściowych filarach, po czym była przenoszona przez próg domu przez pana młodego lub przez przyjaciół. W nowym domu panna młoda była witana podarunkiem w postaci małej płonącej pochodni i dzbanka w postaci statku, wypełnionego wodą.
Weselnicy gromadzili się wokół symbolicznego ślubnego łoża małżeńskiego, po czym szczęśliwa para młoda otrzymywała prezenty od wszystkich gości.
Mówi się, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, jednak nie wszystkie ślubne tradycje stamtąd pochodzą. Na całym świecie rozwinęły się różne tradycje i obyczaje związane ze świętowaniem połączenia kobiety i mężczyzny węzłem małżeńskim. Dziś, w XXI wieku, w dobie Internetu, wszystkie potrzebne do urządzenia wszystkiego, co wiąże się ze ślubem można znaleźć na portalach weselnych…
